Najniebezpieczniejsza burza od lat, zamknięte wszystkie lotniska, a co za tym idzie odwołane loty, ostrzeżenia przed tornado i wycie syren ostrzegających przez kataklizmem - te wydarzenia na szczęście nie wydarzyły się w Polsce, ale w amerykańskim Chicago, gdzie przebywa największa Polonia w Stanach Zjednoczonych.
Nawałnica nawiedziła jedno z największych amerykańskich miast w środę w godzinach popołudniowych. Nawet najstarsi mieszkańcy tej aglomeracji nie pamiętają, kiedy ostatni raz takie pogodowe wydarzenie miało miejsce na jej terenach. Wszystkie telewizje chicagowskie na bieżąco informowały o niebezpieczeństwach, związanych z wyładowaniami atmosferycznymi. - Apelujemy do wszystkich obywateli Chicago i jego najbliższych okolic, by nie wychodzili ze swoich domów, a w szczególnych przypadkach schronili się w piwnicach podziemnych - brzmiał komunikat w jednym z radiów.
Oprócz gwałtownej burzy meteorolodzy zanotowali niezwykle silne powiewy wiatru i obfite opady deszczu, które na kilka godzin całkowicie sparaliżowały ruch motoryzacyjny w mieście.
Pogoda spowodowała, że odwołano ponad trzysta osiemdziesiąt lotów i prawie tyle samo kursów pociągów.
MaKo
(Zdjęcie: Fot. AP/Chris Sweda)
| « poprzednia | Następny » |
|---|





























Komentarze